Wróć do bloga
16 kwietnia 2026Sergei Solod2 min czytania

Dlaczego stworzyłem gitae.com: narzędzie do głębokiej diagnostyki stron i infrastruktury

Stworzyłem gitae.com, aby szybciej odpowiadać na ważne pytanie: czy strona naprawdę nie działa, czy problem jest tylko po mojej stronie?

diagnostyka stronmonitoring infrastrukturyDNSSSLmonitoring uptimeanaliza siecigitae

Stworzyłem gitae.com, bo ciągle wracałem do tego samego irytującego pytania: czy strona naprawdę padła, czy problem jest tylko u mnie? Słabe domowe łącze, VPN, lokalna pamięć DNS, błędy przeglądarki albo problemy z trasą sieciową potrafią sprawić, że sprawna strona wygląda jak martwa. W takich chwilach nie chciałem zgadywać. Chciałem niezależnych testów zdalnych serwerów, które sam kontroluję.

Dlatego projekt działa z dwóch lokalizacji VDS: Moskwy w Rosji i Helsinek w Finlandii. Dwa punkty pomiarowe dają znacznie lepszy obraz niż pojedynczy test z mojego laptopa. Jeśli strona działa z jednego serwera, ale nie działa z drugiego, to mówi znacznie więcej niż zwykły zielony albo czerwony status.

Dlaczego prosty checker uptime nie wystarcza

Większość prostych narzędzi odpowiada tylko na jedno pytanie: czy strona ładuje się teraz, czy nie? To bywa pomocne, ale przy prawdziwych awariach zwykle nie wystarcza. Problem może tkwić w DNS, SSL, ścieżce sieciowej, dostępności portu, konfiguracji hostingu albo w regionalnej osiągalności. Chciałem narzędzia, które zawęża przyczynę, zamiast ukrywać ją za jednym ogólnym wynikiem.

Co gitae.com potrafi sprawdzić już teraz

  • Dostępność strony
  • Certyfikaty SSL
  • Rekordy DNS
  • nslookup i dig
  • Reverse DNS
  • Kontrole IP
  • Dane domeny i wiek domeny
  • Sprawdzanie portów
  • Pokaż moje IP
  • Ping
  • Traceroute
  • Sprawdzanie hostingu
  • Wykrywanie CMS

Nie chodzi o zebranie przypadkowych utility na jednej stronie. Chodzi o szybsze diagnozowanie problemów, gdy strona zachowuje się dziwnie i potrzebne są fakty, a nie przypuszczenia.

Dlaczego zacząłem od użyteczności, a nie od monetyzacji

Na razie projekt w ogóle nie jest monetyzowany. Cel jest prostszy: zbudować naprawdę przydatne narzędzie, opublikować je i zobaczyć, czy Google da mu szansę w SEO. Najpierw zrobiłem to dla siebie, bo regularnie potrzebuję takich szybkich i niezależnych odpowiedzi.

Co dalej, jeśli projekt złapie ruch

Jeśli gitae.com zdobędzie choćby umiarkowany ruch organiczny, kolejnym logicznym krokiem będzie monitoring. Chcę, aby użytkownicy mogli dodawać własne strony, zlecać automatyczne sprawdzanie i natychmiast dostawać powiadomienia w komunikatorze, gdy coś padnie.

Przestój to nigdy tylko techniczny szczegół. To utracony ruch, utracone leady i utracona sprzedaż. Dlatego chcę, aby gitae.com był czymś więcej niż checkerem: praktycznym narzędziem do szybkiego zrozumienia awarii i szybszej reakcji.